• Wpisów:111
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:30 dni temu
  • Licznik odwiedzin:16 996 / 193 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kurde. Jednak ten odpoczynek jest przyjemny. Już zapomniałem jak to jest.
 

 
Wakacje z rodziną...

Do tego dwa tygodnie.
 

 
Nawet ja mogę sobie coś znaleźć na festynie wegańskim.



Ponad kilogram masła orzechowego...
 

 
Częste podróże PKP umożliwiają bycie świadkiem wielu ciekawych sytuacji.

Jedna z nich przytrafiła mi się dzisiaj.

Zwykly pociąg bez przedziałów. Kierunek siedzeń jest przemienny. Jedne przodem do kierunku jazdy, a inne tyłem.

Na samym początku trasy wsiadła starsza pani (około 70 lat). Siada tak jak większość preferuje czyli przodem do kierunku jazdy.

Na jednej ze stacji w połowie trasy postanowiła na chwilę wyjść zostawiając na swoim miejscu cześć rzeczy. W tym momencie przyszła inna pani (około 60 lat). Patrząc na te rzeczy pyta się nas czy zwolnione chwilowo miejsce jest puste. Odpowiadam wraz z innymi podróżnikami, że siedzi tam jakaś pani, ale miejsce na przeciwko jest wolne.

Ta informacja raczej niekoniecznie jej się spodobała, bo bardzo chciała siedzieć przodem do kierunku jazdy. Przedstawiła zatem jej rzeczy na wolne siedzenie, a sama usiadła na jej miejscu.

Reszta pasażerów, która to widziała spojrzała na to z lekkim szokiem, ale nikt nic nie powiedział.

Po powrocie starsza pani była w podobnie zaskoczona. Poprosiła ja o zmianę siedzenia, bo ona była tam wcześniej. Nie chciała ustąpić. Zaczęły się kłócić nie zważając na elegancję swoich słów. Po pewnym czasie zaczęły się szarpać. Kierownik pociągu musiał je rozdzielać.

Szaleństwo.
  • awatar .Edith.: Kobiety się nie popisały, ale ludzie też nie.
  • awatar ms moth: Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że wcale mnie taka sytuacja nie dziwi...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przeglądam sobie oferty pracy. W każdej z nich podana jest kwota albo widełki. Jako iż jakiś czas minął od mich ostatnich ataków na poważniejsze firmy, więc byłem nieco zdezorientowany. Kwoty to: 800zł, 1000zł, 900zł, 1200zł itp.

Wydawało mi się, że coś jest nie tak. Zarobki jak 20 lat temu więc pewnie szukają jakiegoś stażysty czy coś.

A to dniówka...
 

 
Otrzymaliśmy w pracy zakaz chodzenia w kapciach, ponieważ kojarzą się z zaciszem domowym, a nie profesjonalną firmą. Mnie ten zakaz nie dotyczy, bo i tak nie zdejmuję butów, ale niektórzy po przyjściu zmieniają obuwie na wygodniejsze.

Delikatnie mówiąc pomysł nie spotkał się z aprobatą i zrozumieniem z ich strony. Postanowili pokazać swój sprzeciw.

W dniu gdy zakaz zaczął obowiązywać (dzisiaj) mogę zaobserwować ludzi chodzących w klapkach, kaloszach czy też bez żadnych butów (i skarpet) chodzących po firmie.

Dopóki regulamin nie będzie obejmował całego obuwa poza wyjściowym dopóty prawdopodobnie będzie to trwało.

Jestem raczej po stronie firmy, ale głównie przynosi mi ona korzyść typowo rozrywkową.
 

 
Dowodem na to, że nie potrzebuje rodziny jest fakt, że sam zjadam całą pizze rodzinną.
  • awatar .Edith.: @Arethi: szczupły się nie obżera, on nabiera masy. :D
  • awatar Szkotka: @Arethi: Nieźle ;) Więc chyba muszę Ci po części przyznać rację ;)
  • awatar Realist Brunette: @Arethi: To, że noszę zegarek, który dla mojej cioci jest babciny wcale nie znaczy, że jestem babcią
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Spotkałem dzisiaj kobietę z szóstką dzieci. Mówiła, że potrzebuje pieniędzy, bo jest samotną matką z dziewiątką dzieci i jest w ciąży.

Pytam się w takim razie gdzie jest reszta. Zrobiła wielkie oczy i uciekła. Pewnie poszła ich szukać.
  • awatar .Edith.: Może z trojaczkami w ciąży była... A swoją drogą w czasach 500+ to ona mogłaby pożyczać kasę na wysoki procent.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jadłem wczoraj Spaghetti. Jaki iż jem jak trzylatek zawsze się pobrudzę. Powiedziałem sobie: "dość". Koszulka niby do prania, ale jadłem tak uważnie na ile mogłem.

Udało się. Na koszulce nie było ani śladu z mojego obiadu. Kilka kropel jednak pojawiło się na... okularach.

Od wewnątrz...

Mój mózg tego nie jest w stanie przetworzyć.
  • awatar Ewel...: Jakbym o sobie czytała. Zawsze się uwale, zawsze czasami wstyd mi przed samą sobą :D
  • awatar Arethi: @.Edith.: Dobrze jest wiedzieć, że jest ktoś kto Cię rozumie.
  • awatar .Edith.: Uważam, że trzyletnie dziecko jest w stanie zjeść i się nie pobrudzić tak jak ja przy spaghetti czy hot-dogu z musztardą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wróciłem. Wybawiłem się za wszystkie czasy. Jak widać aktywny wypoczynek bardziej mi służy. Średnio 30 tysięcy kroków każdego dnia. Ludzi nie było tak dużo. Możliwe jednak, że zwyczajnie przestały mi przeszkadzać tłumy.

Byłem w barze z owocami morza. Jadłem kanapkę z przegrzebkami. Nie sądziłem, że sandwich z jabłkiem będzie mi tak smakował. Jedna z najlepszych rzeczy jakie w życiu jadłem. Aczkolwiek sosy do każdego dania mają obłędne.

Wracając znowu spotkałem znajomych. Droga w pociągu zatem minęła wyjątkowo szybko.
 

 
Majówka we Wrocławiu. Sporo koncertów i spotkań ze znajomymi. Będę tam pewnie cały tydzień.



Wchodzenie do sklepów, które wcześniej wydawały mi się miejscem burżujów jeszcze niedawno jeżyły mi włosy na głowie. Człowiek stawał na baczność jak kołek i pilnował czy każdą część ubrania ma dobrze ułożoną.

Po pewnym czasie gdy robię zakupy w takich sklepach zdałem sobie sprawę, że są one dla ludzi. Dla takich ludzi jak ja. Dla mnie też. Tak samo jak inne.
  • awatar Arethi: @Aware I am of what you've been: Byłem, ale tam nie spałem. Miałem kwaterę u przyjaciela. Spało tam jednak kilkoro znajomych znajomych więc chodziłem tam od czasu do czasu aby się przywitać czy kogoś poznać.
  • awatar Aware I am of what you've been: W której części tego zwierzyńca byłeś?
  • awatar Arethi: @Aware I am of what you've been: Byłem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nauczyłem się nie stawiać życia na jednej podporze. Nawet gdy wydaje się mocna i gruba w środku może być pusta. Jej pęknięcie spowoduje katastrofę.

Większa liczba da czas na odbudowę tych zniszczonych bez tragedii.
 

 
Pyrkon. Jadę.

Ktoś jeszcze się wybiera?

Może ktoś będzie miał ochotę (w co wątpię) mnie poznać?
 

 
Otrzymałem e-mail od jednej z największych firm mojej branży w celu przeszkolenia ich pracowników. Faktura. Szybko sprawnie i na temat.

Dodatkowo znowu dostałem podwyżkę...


Z dobrych wiadomości, to zacząłem gotować bardziej ambitnie. Stało się to w co nie wierzyłem. Makarony mi się znudziły.


Tak bardzo chcę stąd wyjechać, a tak mocno wszystko chce mnie tutaj zatrzymać.
 

 
Przez całe moje życie nauczyłem się, że but ciężko rozwiązać potrząsając jedynie nogą. Należy się pochylić wytężając więcej mięśni i rozwiązać rękami.

Jeżeli kiedykolwiek pozwolę jakiejś sile na rozwiązanie moich problemów będę wiedział, że jestem słaby i przegrałem.
 

 
Zawsze myślałem, że "zadzwonimy do Pana", to sposób na rozmowach kwalifikacyjnych, a nie podczas zakupów. To ja chce im pieniądze dać, a oni ich nie chcą?

Dodatkowo barber mi powiedział, że mi się moich włosów nie podejmie. A to hultaj.

Będąc w rodzinnym mieście przypominałem sobie jak się gra na klawiszach. Tego się chyba jednak nie zapomina.
 

 
Przeszły mi już chyba wszelkie smuty i prawdopodobnie przez to zmienił mi się język pisania.

Zostaną proste i płytkie rzeczy. Tak jakby wcześniej było inaczej, haha.

Wszystko czym się przejmuję z reguły udaje mi się załatwić w sposób tak prosty i wymagający tak dużej ilości szczęścia, że czasami nie jestem w stanie w to uwierzyć. Zwłaszcza, że dzieje się to często.
 

 
Mam pewien problem. Otóż uważam, że jestem człowiekiem, na którego zawsze można liczyć. Czasami coś zrobię źle, ale zawsze chcę to jakoś naprawić. Zawsze gdy w grę wchodzi druga osoba, to jestem w stanie zrobić wszystko. Od razu.

Problem polega na tym, że jeżeli w grę wchodzi jedynie moje dobro, to nigdy mi się nie chce. Szkoda mi czasu, pieniędzy i siły. Zawsze wszystkie sprawy, które mnie dotyczą zaczynam traktować jako mało znaczące.

Nie wiem czy to altruizm czy zwykłe lenistwo. Może oba.
  • awatar glowin': ja tak mam, ale zauważam to tylko po gotowaniu i zakupach :D dla siebie samej nigdy mi się nie chce, ale jak mam jeszcze jedną osobę to spokojnie mogę coś działać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zaczynam poważnie się dusić. Chyba pierwszy raz me ambicje nie wygrywają z rzeczywistością i muszę zacząć działać. Stanie w miejscu nigdzie mnie nie zaprowadzi.

Czas coś zmienić. Czas zacząć żyć. W końcu.
 

 
Fascynuje mnie jak bardzo ludzie próbują być bohaterami. Nie działają bezinteresownie, a dla własnego poczucia bycia potrzebnym. Robią to by oczyścić własne skalane sumienie. Zrobią wszystko aby z sobą poczuć się dobrze. Posuną się do nieczęsto idiotycznych lub żałosnych czynów aby to osiągnąć. Wykorzystują innych by samemu poczuć się dobrze.

Bohaterowie samych siebie.
 

 
Muszę przestać tak dobrze gotować. Moje wiecznie kulinarne rozpieszczanie samego siebie powoduje, że w żadnym innym miejscu nie chcę jeść.

Dobrze, że mało kto jest w stanie przeżyć moją kuchnię, bo współlokatorzy nie dali by mi żyć.
  • awatar Arethi: @glowin': Ognie piekielne. Robię dania, które palą.
  • awatar glowin': A co w niej takiego nie do przeżycia?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wróciłem. Jestem w Polsce. Przy swoim komputerze i tym razem piszę na klawiaturze.

Zawsze po takiej podróży zapach mojego pokoju kojarzy mi się ze spokojem. Przez tę chwilę zanim zdążę się do niego przyzwyczaić mijają troski i problemy. Na ułamek sekundy jestem wolny.




W tej rodzinie rak rozdawany jest na lewo i prawo. Niedługo zaczniemy go traktować jak grypę.
 

 
Dlaczego urlop jest zawsze taki męczący?

Paradoks.
  • awatar Szkotka: @.Edith.: Przykro mi, że Ty też.
  • awatar .Edith.: @Arethi: chciałeś napisać, że nie lubisz narzekać wprost... @Szkotka:w takim wypadku przykro mi. Napiszę może wprost, przykro mi, że jesteś nieszczęśliwa.
  • awatar Arethi: @Szkotka: U rodziców byłem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Ten związek trwa już ponad dwadzieścia lat, a ja nadal nie mogę na niego patrzeć.

Wieczne krzyki, pijaństwo, bójki, pretensje. Nie jestem w stanie tego znieść będąc obok. Jak oni to robią w środku?

Z jednej strony są sami sobie winni. Z drugiej nadal im współczuję. Od tylu lat...
  • awatar Arethi: @Szkotka: Haha. No tak. Ich dzieci mocno tym obrywają. Nawet nie wiesz jak trafiłaś.
  • awatar Szkotka: Współczuć można w tym przypadku tylko ich dzieciom..
  • awatar Szkotka: Kto to jest..?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jadę do Niemiec na święta.

Już nie pamiętam weekendu bez wyjazdu. Najlepsze jest to, że dobrze mi z tym. Pozytywne zmęczenie podobne do tego po siłowni.
  • awatar .Edith.: Ach te endorfiny. Higiena psychiczna jest bardzo ważna, ale do Niemiec?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W ciągu trzech dni przeszedłem ponad sześćdziesiąt kilometrów. Plecy, kark i chyba wszystkie stawy w nogach mnie tak bolą, że z chęcią bym tylko leżał.

Byłem chyba już w każdym mieście w naszym pięknym kraju, w którym żyje więcej niż sto tysięcy ludzi. Jedne fajniejsze, drugie mniej. Tylko jedno mnie zachwyciło i sprawiło, że chcę tam zostać na dłużej. Sam spacer po nim poprawia humor.

Wrocław.
  • awatar Alys27: O tak mi mów, znaczy pisz :D może też będę chciała tam zostać!
  • awatar Arethi: @Tigram Ingrow: Jak tylko znajdę czas. @Ewel...: Naprawdę polecam. @.Edith.: Nie jest tak źle. Półmaraton przebiegnę, ale nie jestem po czymś takim w stanie chodzić długich dystansów przez kilka dni. @Poicele: Wysoce prawdopodobne, że mi się też to uda.
  • awatar Poicele: Kocham to miasto - dlatego się tu przeprowadziłam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Moja była mocno chce się spotkać.

Ciekaw jestem dlaczego akurat dzisiaj? Nie sądzę aby pamiętała. Po prostu weekend jest co tworzy okazję.

Z jednej strony jestem ciekaw co ona chce, ale z drugiej strony właśnie nie jestem...

Całe szczęście, że wypad podjął decyzje za mnie. Nie byłaby ona prosta.
  • awatar Arethi: @Szkotka: Tak. Jednakże wbrew temu co wszyscy starają mi się mówić, to uważam, że z wzajemnością.
  • awatar Szkotka: Skrzywdziła Cię?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak. Jestem dorosłym facetem, który lubi oglądać anime i jest mi z tym dobrze.

Lubię czekoladowe płatki, Kinder Country i chrupki wszelkiego rodzaju.

W pracy czuję się jak w najpewniejsza siebie ryba w wodzie.

Dzisiaj mija kolejny rok tego życia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Przerażenie mnie ogarnia.
Prawie 6 lat, a ja byłem w miejscu. Skupiałem się tylko na jednym. Na siebie nie spojrzałem ani razu. Byłem sparaliżowany, ale teraz mogę iść dalej.

Smutek mną targa.
Prawie 6 lat, a nigdy nie chciała słyszeć co czuję i myślę. Nie widziała czego potrzebuję. Z drugiej strony przecież sam byłem cicho, nie?

Samotność mnie wypełnia.
Prawie 6 lat, a rzucone w chwilę. Walka i padanie na kolana nic nie dało. Nie wiedziałem, że nie zasługuję na kolejną szansę.

Pokora się tli.
Prawie 6 lat, a ja ciągle widzę swoje błędy. Wciąż znajduje kolejne.

Złość mnie rozpiera.
Prawie 6 lat, a ona była zawsze taka sama. Zawsze chciała tego samego, tylko więcej. Więcej pieniędzy. Więcej swobody. Więcej własnego rozwoju. Kimże bym był aby jej odmówić?

Waleczność się budzi.
Prawie 6 lat, ale ja się nie poddałem. Wiem, że ktoś jest. Ktoś kto będzie dla mnie i ja będę dla niej. Bez strachu, pretensji, lęku. Ze zrozumieniem.

Pracowitość się mnoży.
Prawie 6 lat, a nie zrobiliśmy jednego kroku. Chcę ich zrobić wiele. Chcę pobiec jak najdalej. Będę rozmawiał i zrozumiem. Ty też zrozumiesz. Siebie nawzajem.

Chcę się nadal uczyć.

Ona nie jest wszystkim. Nie mogę się w niej znów zatracić. Jest dobra, ale życie to nie ona. To autodestrukcja.

Miłość.
  • awatar Arethi: @.Edith.: To pierwsze.
  • awatar .Edith.: @uśmiechnięty kapelusznik: a Ty jesteś jego przyjaciółką czy stalkerem?
  • awatar uśmiechnięty kapelusznik: @.Edith.: Tutaj to jest ogromna przenośnia którą zrozumie autor tego postu. Nie chodziło mi o to, że po nauce chodzenia, ma startować w maratonie ; ) To bardziej złożona metafora.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Niespodziewany powrót do "rodzinnego" miasta okazał się straszliwą burzą sentymentów.

Ta magia i lekkość powietrza nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Za każdym razem wszystko wydaje się mniejsze. Wszędzie jest blisko.

Nikt za niczym nie goni. Wszyscy są beztroscy i przejmują się znacznie innymi rzeczami. W większym mieście trwa pogoń podczas gdy oni są z boku i żyją swoim tempem. Nie chcą uczestniczyć w wyścigu.

Wchodząc do domu czekam aż przywita mnie od dawna nieżyjący pies. Wbije mi się w nogi i uniemożliwi ściągnięcie butów. Witam się z siostrą i siadam na łóżku.

Cisza.
Zwykle ją kocham jednak ta wbijała się w duszę i kroiła ją na pół.

Brak wody, prądu. Jedynie ogrzewanie jest. Wszystko trzeba włączyć.

Przebijając się przez pajęczyny stworzone jeszcze zeszłego lata dobijam do pólek z książkami. Wiem, że nie powinienem ich ruszać, bo taki manewr spowodowałby wygenerowanie chmury kurzu i pyłu podobnej do tej spowodowanej przez wulkan na Islandii.

Pozbywam się jedynie kurzu z brzegów, aby odczytać tytuły. Duża część z nich jest starsza ode mnie. Głównie słowniki i encyklopedie.

Na jednej z nich nie ma książek. Tylko puchary i medale. Również całe zakurzone.

Rok 2003, 2004, 1999, 2001, 2009, 2010...

Pamiętam każde. Dokładnie.


Idąc tutaj trafiłem na dziesiątki osób, które znam. Osób, które w ogóle się nie zmieniły. Nie chciałem się widać. Nie poznałyby mnie nawet gdybym się przedstawił.

Pamiętam jak w szkole podstawowej zamknąłem oczy. Zapisałem sobie w myślach każdą osobę z wtedy. Każdego kolegę i każdą koleżankę z klasy. "Chciałbym ich takimi zapamiętać. Ciekaw jestem kim będą jak dorosną". I co? Wszyscy wyglądają tak samo. Są tymi samymi dziećmi co wtedy. Tylko z żonami, mężami i dziećmi. Pracują ciężko, ale w większości są szczęśliwi.

Dorosłość okazała się znacznie mniej ciekawa niż wtedy mi się wydawało.

Byłem na obiedzie w lokalu. Kelnerem była Monika z drugiej C, a kucharzem Janusz z piątej B.

Czy to źle?
  • awatar uśmiechnięty kapelusznik: @Arethi: Bez względu na to gdzie będziesz nigdy nie będziesz sam ; ) Ten ktoś zawsze będzie obok i bedzie mocno trzymał za palce żebyś nie upadł. Słowo. Tylko musi sie z grypy wyleczyć -.-
  • awatar Szkotka: @Arethi: Bardzo smutne wyznanie..
  • awatar Arethi: @Szkotka: Czuję się samotny niezależnie od tego gdzie jestem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Bardzo doceniam gdy na bilecie PKP z masą przesiadek są rozpisanie perony. Przydaje się gdy na takową mamy poniżej dziesięciu minut.

Gorzej gdy nie mówią prawdy. Można się zaskoczyć.
 

 
Niesamowicie rzadko odczuwam skrajne emocje.

Jednak w ludziach nic mnie nie dziwi, nie przeraża, nie zaskakuje i nie cieszy jak zwyczajna ludzka dobroć.

Cecha tak deficytowa, ze jej ilość powinna być liczona w karatach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wciąż czuję jak sepy lataja nad ta padlina. Czuja jej smród i obserwują jak dalej się psuje. Nie czekają na dowolny moment. Po prostu lataja.

Nawet jeśli jakiś sęp spróbuje podlecieć i będzie chciał aby ozyla - nie uda się. Padlina nie ozyje. Sęp jednak to wciąż sęp. Pozywi się i odleci.

Padlina w końcu się zepsuje.
 

 
Nie ma to jak pojechać 500km do niedoszlej szwagierki i zamiast rozmawiac i opowiadać o tym "co slychac" robiliśmy jedynie rzeczy, które różnie nie służą.

Poszliśmy do kina na film trwający ponad dwie godziny (Czerwona Jaskółka - polecam). Tak się skończył pierwszy dzień, bo wyladowalem u niej dość późno.

Następnego dnia (sobota) cały dzień graliśmy w grę o gotowaniu. Teraz leżę i mi mogę usnąć. Znowu. I znowu będę musiał iść po receptę na prochy...

Takie odwiedziny. Prawie w ogóle nie rozmawialismy. Nie wiem czy to ona nie chciała czy wyczula, ze ja mam znów gorsze chwilę i chciała abym się po prostu dobrze bawił.

Rano wstaje o siódmej i znów pociąg. Tym razem mam nadzieję, ze żadnych rozmów nie będzie.

Każdy ma swoje demony. Prawda?
  • awatar Arethi: @Szkotka: Nie po tym, ale to długa historia.
  • awatar Szkotka: @Arethi: Myślałam, że skoro znowu musisz iść po receptę to jest Ci gorzej po tym spotkaniu..
  • awatar Arethi: @Szkotka: Świetnie się bawiłem. Ona też. Nie widzę problemu. Muszę wychodzić do ludzi, bo zwariuję sam. Znaczy. Zwariuję jeszcze bardziej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Smutna historia.





Ostrzegałem.




Poznałem go na jakiejś imprezie integracyjnej. Był mężem jednej z moich koleżanek z pracy. Bardzo do siebie pasowali i widać, że byli ku sobie. Ona piękna, on przystojny, dzieci szczęśliwe i wiecznie uśmiechnięte. Śmiechom, żartom i zabawnym sytuacjom nie było końca. Bardzo polubiłem jego i całą jego rodzinę.

Pracował w firmie, która zajmuje się produkcją oraz dystrybucją energii elektrycznej. Ciężka praca.

Pewnego dnia otrzymujemy w dziale informację, że miał wypadek w pracy. Śmiertelny.

Nie wiem czy było mi smutno. Ogarnęło mnie zwyczajne przerażenie. Strach, który odebrał mi mowę, możliwość myślenia czy poruszania się. Przez kilka chwil zastanawiałem się czy nie dosłyszałem.

W wyobraźni widziałem tę rodzinę. Widziałem jak mąż i ojciec znika z tej sielanki. Ułamek sekundy może coś takiego zniszczyć.

Wdowa nie pojawiła się w pracy od tego czasu. Czasami ją widuję, ale nie jestem w stanie wypowiedzieć prostego "Cześć". Mierzę ją tylko wzrokiem. Ze współczuciem i przerażeniem.

Jak?


Jak?


Jak ona teraz żyje?
  • awatar Poicele: Nie wyobrażam sobie. Brak słów, żeby cokolwiek napisać....
  • awatar emilydoll: Moja sąsiadka miała wspaniałego męża dosłownie niecały rok i 9-miesięczną córeczkę, wszyscy go uwielbialiśmy, całe nasze sąsiedztwo i też nagle zmarł. Tego wieczoru całą rodziną siedzieliśmy bez słowa w ciemnym pokoju. Chociaż minęły już dwa lata ona nadal go kocha i płaczę na jego grobie, ledwo tam stoi na nogach. W dniu pogrzebu wyglądała tak strasznie, że sama łez nie mogłam pohamować. Los jest okrutny. Jedyne co mogę przyznać, to że czas leczy rany, dzisiaj naprawdę żyje dla tej córeczki, uśmiecha się, pracuje, żyje. Trzeba czasu i siły, a jej siłą była malutka śliczna Emilka. Mam nadzieje, że i bohaterka twojej historii odnajdzie taką siłę.
  • awatar .Edith.: Na auto pilocie....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Współlokatorowi udało się ukończyć mały projekt i zbudował coś co przypomina drona.

Oczywiście tym pieruństwem nie potrafi sterować (bo się nie da) i ciągle się o coś obija. O ściany, o meble, o lustro, o mnie. To ostatnie najczęściej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Naprawdę chciałbym aby ktoś kiedyś wybaczył mi mój błąd.

Jakikolwiek. Kiedykolwiek.

Jestem tylko człowiekiem.
  • awatar .Edith.: @uśmiechnięty kapelusznik: ke? :o
  • awatar uśmiechnięty kapelusznik: I wybaczy uparciuchu :*
  • awatar Arethi: @Szkotka: Niedziela. Sklepy zamknięte. Wczoraj odpoczywałem cały dzień przez co dzisiaj mam dwa razy tyle na głowie. Czasami trzeba trochę marudzić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mamy rodzynka w dziale. Jedną kobietę. Przedwczoraj złożyliśmy się w pracy na bukiet dla niej (a w zasadzie to tylko ja z kolegą, bo niektórym się nie chciało, a część nie dojechała do pracy przez mrozy).

Jako iż byłem inicjatorem pomysłu to poszedłem jej go kupić wczoraj przed rozpoczęciem pracy.

Wyglądało to zwyczajnie: wchodzę do sklepu, proszę o złożenie bukietu i takie tam.

- Dzień dobry, poproszę bukiet do 40zł
(...)
- Ile w ogóle wybranka ma lat?
- W sumie to dokładnie nie wiem. Gdzieś tyle co ja.
- Czyli ile dokładnie? 40?
- ...
(...)
- Tak. Z przybraniem. Tylko nie za dużo siwego...
  • awatar Tigram Ingrow: Pora zacząć farbować włosy.
  • awatar glowin': Dobrze, że nie jesteś kobietą, jakby ktoś Cię tak postarzał to by się mogło nie skończyć tak pokojowo :D
  • awatar Arethi: @Szkotka: Na pewno nie 40 :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›