• Wpisów:33
  • Średnio co: 7 godzin
  • Ostatni wpis:wczoraj, 21:32
  • Licznik odwiedzin:1 300 / 11 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Właśnie złożyłem zamówienie na gitarę, którą planowałem już sobie kupić od ponad pięciu lat, ale cóż... lepiej późno niż wcale.

Wciąż jestem mocno przybity całą tą sytuacją z rozstaniem, ale wydaje mi się, że w miarę wracam do normy (może to skutkować znacznym obniżeniem ilości metafor na blogu). Przynajmniej tak mi mówią i ja staram się tak mówić sobie. Niesamowicie otworzyły mi się oczy na wiele spraw jednakże martwię się, że zamknę się w sobie jeszcze bardziej. Za dużo mam jednak na głowie aby się tym przejmować. Jestem twardy jak chleb.

Wychodzę z założenia, że jak się nie przewrócisz, to sobie nie poleżysz.
 

 
Lubię fast foody jak pewnie większość, ale staram się ich nie jadać. Kiedyś nie robiłem tego, bo nie miałem pieniędzy i powiedziałem sobie, że jak będę zarabiał, to nigdy w domu nie będę gotował. Teraz kiedy już mogę sobie na to pozwolić, to nie chodzę, bo wiem, że jest to niezdrowe. Tak, wiem, że w McDonaldzie są sałatki, ale są piekielnie drogie jak na objętość. Pójść na sałatkę do McDonalda, to jak zamówić prostytutkę, aby Cię przytuliła.

Wiele osób poleca mi zmianę w swoim życiu, aby się odciąć. Głownie pada propozycja zmiany pracy. Jednak jest to teraz chyba jedyna rzecz jaka mi pozostała.




Dzisiaj jest już równo miesiąc odkąd zacząłem samemu iść po tych schodach. Mam nadzieję, że nie będę musiał ich wiecznie pokonywać sam.
  • awatar Wieczna Studentka: Mi pomogło dopiero jak wzięłam się w garść i zaczęłam kurs językowy. Dla czystej przyjembości. Potem nabrałam sił na inne zmiany. Nie ma cudów, ale jest mi dobrze.
  • awatar preen: każdy w końcu odnajdzie piękna, prawdziwą miłość. wierzę w to głęboko :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od dłuższego czasu dochodzę do wniosku, że moje urodziny, które wypadają w tym roku w sobotę są idealnym pretekstem, aby zaprosić masę ludzi i zrobić imprezę pierwsze od dziesięciu lat.

Jednak to może być niedobry pomysł, bo są one dopiero za dwa miesiące, a ja potrzebuję jakiegoś spotkania z ludźmi dopiero od kilku dni. Może mi przejdzie więc wolę niczego nie ogłaszać.

Chyba dzisiaj przesadziłem z ćwiczeniami, bo ruszenie palcem, aby pisać cokolwiek na klawiaturze sprawia mi niesamowitą trudność.

Z dobrych wiadomości, to wyleczyłem się z krótkiego okresu bezsenności i śpię normalnie po 5-7 godzin. Życie jednak potrafi zmusić do zapomnienia. Chociaż na chwilę.
 

 
Oglądaliśmy przez cztery godziny z kolegą głupie anime i dobrze mi z tym. Taki głupi gest, nawet jeżeli nieświadomy, to znacznie poprawił mi nastrój.

Ogólnie zauważyłem, że stałem się bardziej towarzyski. Nawet nie zadawałem sobie z tego sprawy ilu mam znajomych. Że też mnie nie olali po tym jak ja olewałem ich.

Otrzymuję coraz więcej porad odnośnie moich ćwiczeń. Coraz bardziej widać wyniki. Nie jestem już taki rozlazły, chce mi się chodzić do pracy, biegać, a ćwiczenie przestało być przymusem, a stało się przyjemną rutyną. Okazuje się, że człowiek czasami robi rzeczy, o które nigdy wcześniej by się nie podejrzewał.

Skaczę czasami po ostatnich wpisach na Pingerze (tych, które pojawiają się na głównej stronie) i ciągle trafiam na ciekawe blogi. Jak już ilość osób, które obserwuje przekroczy 20, to mogę przestać się w tym łapać.
 

 
Już wiem jak czuje się kobieta podczas okresu czy ciąży z tymi wszystkimi wahaniami nastrojów. Dopiero teraz wiem jak straszliwie to jest męczące, ale okresu raczej nie mam. W ciąży niestety też nie jestem (niestety, bo dużo pieniędzy mają dać pierwszemu facetowi, który takie coś odwali).

Dobry dzień dzisiaj. Trzeba się cieszyć z każdego kolejnego.
 

 
Powoli wszystko ze mnie schodzi. Sam nie wiem czy być z tego dumnym. Po prostu trzeba przestać użalać się nad sobą i iść dalej. Zmienić coś w życiu. Mam teraz wielkie plany. Nikt i nic mnie nie ogranicza. Trzeba rozwijać samego sobie nawet gdy jest się samemu. Nie tylko jest się bardziej atrakcyjny, ale również osobie, która Cię pokocha będziesz w stanie dać więcej.

Oglądam mieszkania. Okazało się, że jestem w stanie w 2.5 roku nazbierać na nie i kupić za gotówkę. Kobiety to lubią.
 

 
Czasami naprawdę mi się wydaje, że mam na czole napisane "fajny i wolny, pociesz".

Sprawdzałem. Nie mam.
 

 
Dopiero czwarta wizyta u psychologa przyniosła rezultaty.

Okazuje się, że było ze mną znacznie gorzej niż przypuszczałem, a jest znacznie lepiej niż sobie wyobrażałem.

Powodem nie jest "Another Love" więc to piosenka nie o mnie. Uff. Powód jest znacznie prostszy. Brak rodziny i wieczny brak wsparcia.

Wciąż czuję do siebie niesmak pomimo, iż powiedziano mi, że to w ogóle nie jest moja wina.
 

 
Dzisiaj ostatnia próba naprawy wszystkiego. Mimo wszystko chyba jednak nie da się wzniecić ogniska bez iskry.
  • awatar preen: @Arethi: Wiem o czym mówisz. Przechodze przez to samo właśnie. Mam nadzieje, ze jakos dajesz sobie rade.
  • awatar Arethi: @preen: Mi też. Nikogo jednak do niczego nie można zmusić. Trzeba zacisnąć mocno zęby i iść dalej pomimo tego, że chce się trwać w tym co jest. Trudne.
  • awatar preen: @Arethi: To przykro mi :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Pięć lat życia. W pięciu walizkach.
 

 
Mam sny. Pierwsze od siedmiu lat.

W tych snach jedynie łapię ją za rękę. Nic więcej. To wszystko czego chcę. Nie ważne gdzie będę spał, co będę jadł, gdzie pracował. Dlaczego musiałem ją poznać dopiero teraz? Dlaczego zrobiłem rzeczy, których nigdy się nie wybaczy? Dlaczego dopiero teraz kocham ją tak jak powinienem od początku?

Dopiero teraz nie wstydzę się swoich uczuć. Nie wstydziłem się ich przed nią, ani przed światem. Wstydziłem się ich przed sobą. Myślałem, że to straszliwa słabość. Niesamowicie ją skrzywdziłem.

Teraz płacę swoją cenę.

Jeżeli najlepsze co mogę dla niej zrobić, to przestać walczyć i pozwolić jej żyć, to tak zrobię. Przestanę walczyć i będę cierpieć w samotności.
 

 
To piosenka o mnie...


Jak ja się nienawidzę...
 

 
Ile jest mężczyzna zaoferować kobiecie kiedy ma 50 (liczba, nie ważne czego, metafora)? No 50. Kiedy ma 70? 70. A kiedy ma się 100 i mówi się, że może się tyle dać, to są pretensje, że powinienem tak zrobić od początku.

Nie było wtedy tyle...
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Dlaczego ten pinger nie publikuje ostatnio moich wpisów. Nie obrażam polityków. Staram się też nie przeklinać. O co mu chodzi?

Zabawne jest gdy dowiadujesz się od dawnej koleżanki z klasy, że podkochiwała się w Tobie cała masa dziewczyn. Wielki dąb wyrasta ponad krzakami (tak, mam na myśli wzrost). Człowiek się po prostu wyróżniał.

Miłe i przerażające.
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: U mnie jest podobnie :/ choć zaznaczam żeby opublikowało na głównej xD Na pewno miłe uczucie :D I zapewne ciekawe wspomnienia :D
  • awatar Arethi: To niestety prawda. Za mało tlenu, aby się prawidłowo rozwijać.
  • awatar Gość: Błahahahaha wyrusł jak wieża a taki dziecinny laluś haha wzrost nie idzie w parze z rozumem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie ma to jak być tyle lat idiotą i zachowywać się jak małe dziecko tylko po to aby uświadomić sobie wszystkie swoje błędy w chwilę. Moja ślepota mnie poraziła. To wszystko było przecież takie proste. Wszystko było tuż przede mną. Kolejna niewykorzystana szansa pozostawia w człowieku blizny, które nigdy się nie zagoją. Budują jednak one nasz charakter i pomagają stać się lepszym.

Tak właśnie chyba się dorasta. Nie ważne ile masz lat.
 

 
Grałem przed chwilą z kolegą w Akinatora. Na zasadzie, że wymyśla ktoś postać, odpowiada na pytania zadane przez Akinatora, a druga osoba musi zgadnąć tę postać przed programem.

Na początku zawsze daje się fory i szuka się osób które są w miarę znane. Potem już jest ta złośliwość i każdy szuka postaci, które myśli, że tylko on zna. Ja zacząłem od bohaterów z anime i zawodników nba. On odpowiedział futbolem amerykańskim i gwiazdami porno. Poległem.

Bezwstydnie, ale wygrał.
 

 
Zacząłem mocno zastanawiać się nad sobą. Nad tym co osiągnąłem. Nad tym kim jestem i kim byłem.

Byłem w swoim życiu w dwóch poważnych związkach z niesamowitymi kobietami. Niewyobrażalnie. Cały problem polega na tym, że dopiero teraz sobie uświadomiłem jak bardzo. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę czego tak naprawdę oczekiwały. Kim były. "Zabawne" to jest. Aby poznać kogoś innego musiałem najpierw poznać siebie. Dojrzeć. Dopiero teraz wiem, że od początku były poza moim zasięgiem.

Zajęło mi to tyle lat. Tak bardzo chciałbym cofnąć czas. Wykorzystać więcej szans. Potem cofnąć go ponownie i ponownie.

Tak wiele jeszcze przede mną. Tak wiele do zrozumienia. Jeszcze masę błędów popełnię, wiele się nauczę. Płaczę, ale jednocześnie jestem szczęśliwy. Cieszę się, że to pojmuję. Z każdym dniem jestem lepszy.

Odczuwam jednak strach. Mógłbym tego nigdy nie pojąć. Żyć w niewiedzy. Nie byłoby mi z tym źle. Nie wiem przecież, że coś jest. Jak wiele jest takich rzeczy? Rzeczy, których nigdy nie pojmę. Które są obok mnie. Ludzie ode mnie mogą tego oczekiwać.

Dlaczego do tego wszystkiego człowiek musi dochodzić sam?
Dlaczego musi przeżyć szok? Dlaczego nikt nie może mu tego powiedzieć? Może trzeba być naprawdę dobrym? Może bym umiał pokazać czego się nauczyłem i nauczyć tego kogoś innego? Spróbuję.

Jestem w stanie dużo znieść. Niewyobrażalnie dużo. Potrafię sobie poradzić nie angażując otoczenia. Widocznie jestem za twardy. Gdyby tylko dało się mną łatwiej ruszyć wszystko mogłoby być inaczej.

Już wcześniej byłem dobry. Dla wielu wystarczający. Dzisiaj jestem nieskończenie lepszy. Nie wiem jednak czy chcę się tak dalej uczyć. Chciałbym przestać popełniać błędy. Ranić.

Dopiero teraz wiem jak wielką pustkę zostawiłem w sercach. Jak zmieniłem życia, poglądy, idee, marzenia. Stworzyłem całkiem nowych ludzi. Wiedziałem, że jeden człowiek ma moc, ale nie sądziłem, że aż taką.
 

 
4:24, a rano trzeba wstać. W sumie to już jest rano także nie ma problemu.
 

 
Jutro wracam do rutyny. Podobno dobrze udaję. Nie mogę już sobie pozwolić na bezsenne noce. Życie wymaga ode mnie wiele. Trzeba temu sprostać.

Weź się w garść.
  • awatar Gość: @Alicja_i_Alina: Ale zazdrościsz.Bo jak widać u ciebie ten śmiszny blog zdycha z braku zainteresowania nawet przez takich trolli a aaa aaaaaaaaaaaahahahahaha
  • awatar Arethi: @Zaku: Trzeba sobie zasłużyć, haha.
  • awatar Zaku: też chcę takiego trolla ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
4:31. Serio?
 

 
Naprawdę planuję zrobić sobie tutaj śmietnik? Owszem.

Wkrótce miną dwadzieścia cztery godziny od pierwszego wpisu.

Pisanie tego co myślę ułatwia. Przynosi spokój. Daje ulgę. Nie ważne czy na blogu, czy na kartce. To moje. Mogę z tym robić co chcę. Potem wrócę i przypomnę sobie swój stan. Będę się z niego śmiał? Będę sobie zazdrościł? Będę współczuł? Ciekawe.

Poprzedni blog prowadziłem tyle lat. Ten pewnie rzucę w diabły po kilku dniach. Chyba chciałbym być młodszy. Teraz bardzo wiele rzeczy jest dla mnie nieistotne.
 

 
Trzecia. Zamknięcie oczu nic nie zmienia. Chyba nawet jest gorzej. Czego się tak boję? Martwię się? Naprawdę? Nie wierzę.

Zaproponowano mi speed dating. Nie jestem chyba tak zdesperowany.







Nie jestem?
  • awatar Realist Brunette: Podpisuje się pod tym komentarzem. Wylogowało mnie. Także, może jednak warto?
  • awatar Gość: Może warto iść? Chociażby z ciekawości.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znowu nie śpię. Przecież przestałem użalać się nad sobą. O co chodzi? Może po prostu aż tak kocham tę ciszę. Jest piękna.

No cóż pingerze. Do trzech razy sztuka? Dasz mi jeszcze jedną szansę? Postaram się jeszcze bardziej. Teraz wiem, że mogę być nieskończenie lepszy. Już jestem.

Naprawdę jestem już gotów?
 

 
Te stare sześciostrunowe wiosło przyprawia mnie o ból głowy. Chyba pora na zmianę. Po tylu latach. Nie, że mnie nie stać. Stać mnie bardziej niż zwykle. Problem jednak jest w nostalgii. Naprawa już dawno nie wchodzi w grę. Odcięcie się od rzeczy martwych może czasem stanowić naprawdę duże wyzwanie.
 

 
Ten pinger to jednak ciekawa rzecz. Wpisy znikają. Licznik odwiedzin się cofa. Ciekaw jestem czym jeszcze mnie zaskoczy. Ludźmi?
 

 
Te wszystkie swaty niedługo mnie wykończą. Wiem, że ludzie chcą dobrze, ale muszę trochę ponarzekać. Zwłaszcza, że słowa nie skutkują.

Z drugiej strony nawet spokój może z czasem zmęczyć.
 

 
Zabranie kobiety na pierwszą randkę do kina zawsze uważałem za zły pomysł. Dlaczego nie chcesz jej pokazać jaki jesteś? Porozmawiaj. Dowiedz się czego ona lubi, czego nie lubi. Aby po pierwszej randce można było stwierdzić czy jest sens na drugą. W kinie nikt się niczego nie dowie poza tym czy lubicie podobne filmy. Prawdopodobnie i tak odpowie, że się jej podobał. Z grzeczności. Równie dobrze moglibyście się wcale nie spotkać. Restauracja, lody (no może nie teraz), spacer - wtedy porozmawiacie, dowiecie się czegoś o sobie. Nawet jak się już znacie z internetu. Na żywo rozmawia się zupełnie inaczej. Nie wstydź się. Próbuj, bo życie ucieknie Ci między palcami.
 

 
Czy warto jest być kobietą, która pokazuje, że coś jest nie tak, ale nie mówi? Trzyma się swoich przekonań. Chce aby mężczyzna je odgadł. Wyczytał z niej. Ale tylko tyle ile ona chce. Nie za dużo, bo wtedy poczuje się zagrożona. Taki test na to jak ją rozumie. Facet jednak nie myśli jak ona. Pogłaszcze, przytuli, da prezent, gdzieś zabierze. Zrobi wszytko, aby poczuła się lepiej. Będzie leczyć tylko skutki, bo zwyczajnie nie wie. Rzeczy, które są dla niej najważniejsze na świecie - dla niego są niezrozumiałe. Ona chce aby to zrozumiał. On też chce, ale to nie działa. Nie wie, że czasami trzeba coś zaakceptować. Bez zrozumienia. Nawet, gdy nas to irytuje.

Czy warto być facetem, który się przyzwyczaja? Który kocha, jest na każde skinienie. Każdą prośbę. Lecz to nie wystarczy, bo nie wyjdzie z inicjatywą. Robi wszystko dobrze, ale o każdą rzecz trzeba go prosić. Przytuli kobietę, bo powie, że jest źle. Pocieszy, gdy widzi, że jest smutna. Pochwali wygląd, gdy widzisz, że się wystroiła. Porozmawia, gdy widzi, że tego potrzebuje. Jednak nie zrobi tego, gdy widzi, że wszystko jest dobrze. Chce pomóc, ale nie umie się cieszyć.

Czasami nawet najpiękniejszy zamek upada. Nie pozostaje kamień na kamieniu. Często się nawet nie wie kiedy i dlaczego. Nie da się go samemu odbudować.
 

 
Często jak opowiadasz o swoich problemach innym ludziom, to opowiadają o swoich przypadkach. Często podobnych. Najczęściej dużo większych i bardziej widowiskowych. Próbują Cię w ten sposób pocieszyć. Pokazać, że z gorszymi przypadkami człowiek potrafi sobie poradzić.

Z drugiej jednak strony pokazuje Tobie jak jesteś słaby, że przejmujesz się pierdołami. Mieszają Twoje problemy z błotem w momencie, kiedy powinni się nad nimi pochylić i zdać sobie sprawę, że nie każdy jest taki sam. Nie każdy w danym momencie swojego życia poradzi sobie z problemem, który dla kogoś kto więcej przeżył jest błahostką.

Mimo wszystko ten człowiek stara się Tobie pomóc. Nawet nieudolnie.
 

 
Jestem z siebie dumny, że dzisiaj wstałem o godzinie, o której sobie zaplanowałem. Ostatnio miałem z tym problem.
 

 
Jest 4:54. To nie tak, że już nie śpię. Jeszcze nie śpię.
 

 
Witaj.

Wracam tutaj. Z nową dawką ciekawości i emocji.

Planuję zrobić z tego mój dziennik. Przemyślenia i przeżycia. Potrzebuję tego. Pomaga w złych chwilach i pozwala zapamiętać te dobre. Prawdopodobnie potem będę wracał do tych wpisów, tak jak zawsze to robiłem na poprzednich blogach. Przepraszam płeć piękną, ale prawdopodobnie będę się do Ciebie zwracał jako "on". Z lenistwa nie chce mi się tak mocno uważać na każde słowo i specjalnie go poprawiać.

Człowiek nigdy nie jest za stary na pisanie bloga.



O sobie? Jestem nerdem. Nerdem z dużym sercem. Wciąż okazuje się, że z za dużym.

Dla jednych jestem młody. Dla innych bardzo stary. Uważam wiek za dość znaczny wskaźnik doświadczenia życiowego i ogólnego ogarnięcia, ale wiadomo, że nie jest to regułą.

Nie powiem, że jestem inteligentny. Każdego kogo się zapytacie czy jest inteligenty, to nigdy nie odpowie, że nie jest. Musisz sam to wywnioskować.

Jestem wysoki. Mam długie włosy. Mocno się wyróżniam w tłumie. Każdy mnie zapamiętuje przez mój wygląd.

Znacznie bliżej mi do introwertyka niż ekstrawertyka, ale umiem rozmawiać na żywo.

Posiadam raczej pospolite hobby. Anime, gry komputerowe, granie na instrumencie i tworzenie. Tworzenie różnych rzeczy. Może kiedyś opowiem. Chociaż to nudne.

Posiadam niewielu znajomych (nie wiem czy mam nawet stu znajomych na Facebooku), z którymi utrzymuję stały kontakt. Za to każdy z nich jest na pewien sposób wartościowy. Ostrożnie dobieram znajomych.

Jestem po dość świeżym rozstaniu z dziewczyną po dość długim związku. Przeraża mnie, że poradziłem sobie z tym tak szybko, ale to prawdopodobnie dzięki pomocy olbrzymiej ilości ludzi. Nawet tych, po których bym się tego nie spodziewał.

Jeżeli chodzi o bloga, to raczej będę pisał co myślę, a nie myślał co piszę.

Możliwe, że będzie tutaj trochę metafor, ale nie sądzę, że będzie to coś z czym nie będziesz mógł sobie poradzić. Kto wie? Może wyciągniesz z mojego bloga nauki, dzięki którym ominiesz wielu nieprzyjemnych sytuacji. Może nauczysz się rzeczy, które Cię do takich sytuacji doprowadzą. Może będziesz go czytać bez i nic nie wyciągniesz.

Jeżeli myślisz, że wiele już w życiu widziałeś, to jesteś w błędzie. Nikt nie widział.

Okazuje się, że nawet najbardziej uparta ostryga czasem musi się otworzyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›